Grupa ponad 500 kibiców z Koszalina miała okazję oglądać znakomicie grający zespół AZS-u Koszalin.
Akademicy pokonali graczy ze Zgorzelca 80:75 (22:19, 23:18, 23:13, 12:25)
Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył Konrad Wysocki, dla AZS-u George Reese. W drugiej akcji defensywnej dwa przewinienia popełnił Sebastian Balcerzak. Obrona była dziurawa, gracze z Turowa wyszli nawet na 8 punktowe prowadzenie. Na szczęście Akademicy przypomnieli sobie założenia taktyczne trenera Karola i zaczęli niwelować straty. Świetnie jak zwykle grał Swanson, który idealnie rozdzielał piłki. Obrona AZS była skupiona na Michaelu Wrightcie. Amerykanin był skutecznie podwajany i dzięki temu jego pozycje do rzutu były nieprzygotowane. Pierwsze prowadzenie w meczu Koszalinianie objęli dopiero w 5 minucie za sprawą trójki Sebastiana Balcerzaka, "za ciosem" poszedł Swanson i Akademicy prowadzili już trzema punktami. W tym momencie trener Urlep poprosił o time-out i Zgorzelczanie znacząco poprawili swoją grę w defensywie. Podopieczni Mariusza Karola grali bardzo zespołowo , dzielili się piłką, wykonywali tzw. "dodatkowe podania" . Wynik pierwszej kwarty zamknął w dosyć ekwilibrystyczny sposób George Reese.
W następnej kwarcie Koszalinianie także pokazali kawał dobrej obrony. Zgorzelczanie nie istnieli na parkiecie. Loyd nie potrafił poradzić sobie z ruchliwym Dante Swansonem. Wright był ogrywany przez Ticę. Przez dwie pierwsze minuty koszykarze Turowa nie rzucili punktów, za to Akademicy zdobyli ich aż 9! Nasi ulubieńcy mieli fantastyczną skuteczność w rzutach za dwa punkty, po trzech minutach drugiej kwarty prowadzili 31:19. Kryzys Zgorzelczan przełamał niesamowity Justin Gray( w pierwszej połowie zdobył 10 punktów). Na trójkę Amerykanina z Turowa odpowiedział Dante Swanson. Koszalinianie systematycznie powiększali swoją przewagę, nadal nie odpuszczali w obronie. Często wchodzili pod kosz i wymuszali sporą liczbę fauli(12).Przez ostatnie minuty drugiej kwarty trwała walka kosz za kosz. Ostatnie punkty dla Zgorzelca zdobył Justin Gray
Drugą część spotkania imponująco rozpoczęli Koszalinianie. Cztery punkty z rzędu zdobył kapitan AZS-u Igor Milicić. .Następnie prowadzenie podopiecznych trenera Karola zmalało do zaledwie 5 punktów, lecz wtedy zespół Turowa stracił 3 piłki z rzędu, a Koszalinianie byli bezlitośni w kontrach, trafiali Reese i dwa razy( w tym akcja and1) Tica. Prowadzenie po raz kolejny sięgnęło 10 "oczek". Akademicy świetnie radzili sobie na zbiórkach(o dziwo w tym elemencie gry brylował Swanson), mogli ponawiać sporo akcji. Po 6 minutach i celnych punktach Swansona "goście" prowadzili różnicą 14 punktów, gdy zabrakło filigranowego rozgrywającego sprawy w swoje ręce wziął Reese , który typowymi dla siebie "power move'ami" zdobył cztery punkty. Ostatnie sekundy kwarty również należały do Koszalinian, po świetnym podaniu Swansona spod kosza trafił Michael Kuebler.
Ostatnią kwartę celną trójką rozpoczął...Swanson, który z pewnością zgarnąłby nagrodę MVP, gdyby takowa była przyznawana. Następnie akcję 2+1 zaliczył Grzegorz Surmacz i Koszalinianie prowadzili już 20 punktami! Od tego momentu Akademicy zaliczyli dłuuugi przestój. Zgorzelczanie poprawili grę w defensywie. Koszalinianie grali swoje akcje zbyt indywidualnie, co było łatwe do rozszyfrowania dla obrony Turowa. Nieskuteczność zawodników ze Zgorzelca była już historią. Wysokie prowadzenie zmalało do zaledwie 10 punktów. Turów wyraźnie się zmobilizował, AZS długo rozgrywał piłkę, by "gospodarzom" zostało jak najmniej czasu na akcje. Ostatecznie koszykarze trenera Urlepa dogonili Akademików na 5 punktów i to goście z Koszalina mogli cieszyć się z historycznego sukcesu!
» 5 Komentarze
5Komentarz z wtorek, 23 luty 2010 22:58
Byłem na meczyku jako neutralny kibic;-) siedziałem wśród Koszalinian i muszę wam przyznać że zrobiliście zajebista atmosferę, wielki szacunek...super impreza. AZS górą:-) teraz wiem że warto wam kibicować, nie powiem liczyłem na finał z Prokomem, ale skończyło się o wiele lepiej AZS pokazał jak się gra w kosza i że można wygrać z najlepszymi. aaa to co wyczyniał Swanson...bomba;-) zajebisty koleś
4Komentarz z poniedziałek, 22 luty 2010 21:25
Ustalcie w końcu jedną czcionkę, bo to taki bałagan się robi.
3Komentarz z poniedziałek, 22 luty 2010 15:01
Puchaar jest naaasz, puchar do nas nałeżyyyyyyyyy... Opłacało się jechać, nawet jeśli dzisiaj poszedłem do szkoły ledwo przytomny. I ta atmosfera w autokarze nr. "8" :P
2Komentarz z poniedziałek, 22 luty 2010 14:27
"Trofeum rodzącej się potęgi" http://koszykowkazyc.blogspot.com/2 010/02/trofeum-rodzacej-sie-potegi.html http:// koszykowkazyc.blogspot.com
1Komentarz z poniedziałek, 22 luty 2010 14:20
to był niesamowity mecz! gratulacje raz jeszcze! :)
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się lub zarejestruj.
|